wtorek, 21 kwietnia 2015

Laleczka z saskiej porcelany[p]

Jako, że ostatnio nawiedził mnie dość melancholijny nastrój,  postanowiłam napisać coś cięższego. Pomysł już od dawna czaił się gdzieś w zakamarkach mego umysłu,  jednak dopiero rozmowa z pewną sympatyczną osóbką nakłoniła mnie do przelania myśli mych na papier. Opowiadanie będzie krótkie,  maksymalnie 10 rozdziałów zostanie tutaj opisanych(nie licząc prologu i epilogu rzecz jasna). Pisane na podstawie "Słodkiego Flirtu". Liczę na wasze szczere opinie. Enjoy!


http://i.imgur.com/wNccOSE.png
http://i.imgur.com/Z15jYAh.png

|THEME|
http://i.imgur.com/NuWTzcH.png%20

„Laleczka z saskiej porcelany, twarz miała bladą jak pergamin(...)”

   Opowieści, takie jak ta mają jedną wspólną cechę. Bardzo często zaczynają się i kończą w ten sam sposób... Księżniczka spotyka księcia, zakochuje się w nim ze wzajemnością, by następnie pokonać wszelkie stojące na drodze do szczęścia przeszkody i na zawsze być już razem. Tak właśnie wygląda większość bajek. Zwykle nie brakuje również i czarnych charakterów,  usilnie próbujących zniszczyć uczucie księżniczki i jej księcia. Zazwyczaj jest to zła królowa, czarownica lub czarnoksiężnik. 
Historia, którą chcę wam opowiedzieć to jednak nie bajka. Główna bohaterka nie jest księżniczką. Nie zakochuje się w księciu. W tej opowieści nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać i nawet zło przybiera postać dobra... Książę jest czarnoksiężnikiem, a księżniczka...księżniczki nie ma.
Kim jest więc główna bohaterka?
Jest baletnicą, a imię jej...
Rozalia.


~*~

W swym poprzednim życiu była tancerką. Potrafiła przetańczyć noc i choć towarzyszyło temu zmęczenie, razem z nim przychodziło poczucie szczęścia. Rzeczywistość nigdy jej nie pieściła, balet sprawiał jednak, że zapominała o wszystkim, zatracając się bez reszty w krokach.
Och, jakże ona tańczyła! Czasem z pasją i żarem, innym razem delikatnie niczym lekki wiatr. Dwie walczące ze sobą sprzeczności. 

Rozalia tańczyła od dziecka. Długie treningi i obolałe stopy były nieodłącznym elementem życia każdej młodej baletnicy. Wytrwałość, poświęcenie i dyscyplina, to były fundamenty ich nauki, w którą instruktorki wkładały całe swe serca. Krok po kroku i piosenka po piosence, dziewczęta wkraczały w ten delikatny świat,  pełen magii, wróżek i elfów. Odznaczająca się niezwykłą urodą Rozalia, prędko została zauważona, jako młody,  rozkwitający talent. Spod długich rzęs spoglądały niesamowicie wyraziste oczy w barwie płynnego złota. Tym jednym spojrzeniem dziewczyna zdolna była zaczarować każdego,  niczym jedna z pośród wróżek, której partię miała za zadanie odtańczyć podczas swego debiutu. Tym jednym spojrzeniem rzuciła urok na dyrektora teatru, który obiecał sobie, że nie spocznie, póki nie uczyni jej swoją...
Tak, był czas, gdy mężczyźni przychodzili tylko dla niej. By móc na nią popatrzeć, choćby miało to trwać ledwie moment...

Pewnego dnia Rozalia postanowiła spełnić swe marzenie o karierze primabaleriny. Tańczyła tak jak jeszcze nigdy, łącząc niewinność wróżki i lolitkową słodycz z namiętnością rodzącej się kobiecości. Tańczyła tak, jakby od tego miało zależeć jej życie. 
I tak było. Balet był jej życiem. Od zawsze. Ale czy na zawsze?
Rozalia poznała bowiem mężczyznę... i jego brata...

Książę, smok czy czarnoksiężnik? Oto jest pytanie. Trudno jednak na nie odpowiedzieć. A może to ona była smokiem?...

Wolisz stać w miejscu, czy pozwolisz się ponieść?

1 komentarz:

  1. Rety :) Nieźle się zapowiada. Dzisiaj napisze tylko tyle. A co tam! Musi być ten pierwszy raz, gdy się nie rozpisze na pół strony ;D Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń